..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Ogólne

   » Rozgrywka

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

Mężczyzna szczęśliwy, że może opuścić kobietę, nie urażając jej, pobiegł do sąsiedniego pomieszczenia. Na środku, na stole stał mag, rzucający zaklęcia na cień poruszający się pod ścianą. Gdy jedno z nich rozbłysło tysiącem iskier, zaledwie dwa metry od Kamidena pojawił się średniego wzrostu mężczyzna, w bogatym ubraniu. Chytry uśmiech na jego twarzy zniknął natychmiast, kiedy tylko zdał sobie sprawę z braku ochrony magii. W jego dłoni pojawił się niebezpiecznie lśniący sztylet. Szybko doskoczył do maga, raniąc go w rękę. Jeszcze nie dokończony czar, rozbłysnął delikatnym światłem, które rozproszyło się w pomieszczeniu. Mężczyzna, nie tracąc czasu, odwrócił się w kierunku drzwi. Nim do nich dotarł, Kamiden trzymał w ręku miecz, zagradzając mu drogę ucieczki. Mężczyzna po raz kolejny spróbował szybkiego pchnięcia w rękę. Redgard był na to przygotowany. Nieznacznym ruchem długiej klingi zablokował sztylet. Odepchnął go lekko, wytrącając mężczyznę z równowagi. Kiedy podnosił broń do kolejnego uderzenia, świetlista kula trafiła w jego przeciwnika, unieruchamiając go.
- A jednak czasem walczysz - powiedziała Flacassia, opuszczając ręce, na których tliło się jeszcze delikatne światło, ślad użycia magii.
- Tylko z konieczności. Pani - dodał po chwili wahania.
- Dziękuję w imieniu Gildii - powiedział mag i wyszeptał krótkie zaklęcie uzdrawiające. - Jestem Catresso, mistrz iluzji - mówiąc, skłonił się lekko. - Czy potrzebujesz naszych usług? Za pomoc w złapaniu złodzieja, mogę dać ci pewien upust - mówiąc, zaczął wiązać ciągle unieruchomionego mężczyznę. Po chwili wyciągnął z jego kieszeni parę monet i rzucił je w stronę Redgarda.
- Refleks godny prawdziwego wojownika - powiedziała kobieta, powoli podchodząc. - Jak się nazy...? - umilkła pod ostrym spojrzeniem Catresso.
- Gdybyś chciał, możesz u nas przenocować. Jest już późno i raczej nie będziesz mógł opuścić Dzielnicy Przybyszów.
- Dziękuję, ale mam w tej części Vivek znajomego, u którego planowałem się zatrzymać - skłamał, nie chcąc pozostawać w pobliżu Flacassi dłużej, niż to konieczne.
Mag, więcej o nic nie pytając, odprowadził go do drzwi.
Kamiden znalazł się w rozległej hali. Niemal natychmiast podbiegł do niego mężczyzna, rozdający ulotki. Nie poświęcając mu zbyt wiele uwagi, Kamiden ruszył w kierunku dużych drzwi prowadzących na zewnątrz.

Nigdy nie potrafił zrozumieć zafascynowania brata tym miastem. Połączone mostami kwatery, zbudowane na planie krzyża, robiły wrażenie bogatych budowli. Dachy ozdabiały potężne posągi i flagi. Ich piękno zaskarbiło Vivek miano ósmego cudu Imperium. Kamiden jednak nie wybrałby tego miejsca na dom. Nie chciał zbyt długo pozostawać w mieście, w którym w czasie deszczu, pada nawet pod dachem.

Pogoda tego wieczoru, nie zawiodła jego oczekiwań. Krople wody wystukiwały na jego hełmie skomplikowany rytm. Kiedy na jego głowę spadła ostatnia, widział już wejście do domu swojego brata. Nim zdążył do niego podejść, za jego plecami odezwał się głos.
- Pan Kamiden?
Obracając się, Redgard przypatrywał się podejrzliwie Argonianinowi.
- Panie, jestem sługą twego brata. Spodziewałem się twego przyjazdu.
- Jak to?
- Do domu zaczęli przychodzić dziwni ludzie. Jeden z nich miał ze sobą to - mówiąc, mężczyzna wyciągnął spod podróżnego stroju list, w którym opisano położenie tajemnego wejścia do Mrocznego Bractwa. - Pomyślałem, że może się przydać, gdyby Nam nagle zniknął. Wyruszył zaledwie pół godziny temu. Wciąż możemy go dogonić. - Widząc niezdecydowanie na twarzy Kamidena, ciągnął - Nazywają mnie Szarogłowy. -Na dowód swoich słów ściągnął hełm, pokazując srebrzyste w świetle lamp łuski. Był postawnie zbudowanym mężczyzną, w którego ruchach odzwierciedlała się wrodzona zręczność i szybkość.
-Podążaj za mną, panie. Dobrze znam tutejsze ścieżki. -mówiąc to poprawił na plecach ciężki, podróżny worek.



strony: [1] [2] [3]
komentarz[26] |

Komentarze do "Mroczne Bractwo, cz. 1"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


   Sonda

aktualnie nie jest prowadzona żadna ankieta


   Top 10
   Kody do Morro...
   Zbroje
   Trenerzy
   Kody do Obliv...
   Zadania wątku...
   Niezbędnik ło...
   Deadryczne ru...
   Zadania w Gil...
   Zadania w Gil...
   Miasta

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.087387 sek. pg: